niedziela, 6 maja 2018

Bernard Cornwell/ Zimowy Monarcha - Pierwszy tom Trylogii Arturiańskiej.

 Są takie gatunki książek których po prostu nie czytam. Na pewno każdy ma coś takiego, przykładowo nie czyta fantastyki bo jest "dziecinna" i nierealna, albo romansów bo "to dobre dla bab". Ja mam coś takiego z książkami historycznymi. Po prostu nie mogę się do nich przekonać, ale z racji tego, że wychodzę z założenia iż w życiu należy spróbować wszystkiego, podjęłam próbę przeczytania książki historycznej. W zasadzie to nie do końca historycznej ale o tym za chwile. 
 Bernard Cornwell jest jednym z najbardziej znanych autorów powieści historycznych. Jednakże jeśli chodzi o Zimowego Monarchę mogłabym się kłócić co do klasyfikacji gatunkowej. Oczywiście w powieści znajdują się fakty z historii Brytanii i pojawiają się miejsca które rzeczywiście istniały, ale całość mocno bazuje na legendzie o Królu Arturze. Bazuje... W zasadzie ta książka jest nowym spojrzeniem na tę legendę. 
 Skoro już o tym mowa czas trochę opowiedzieć o fabule. Cała powieść jest przedstawiona z perspektywy mnicha Brata Derfla, który na prośbę księżniczki spisuje historie Artura. Tak się składa, że Derfel w młodości walczył u boku Artura, co więcej był jego przyjacielem. Mnich wspomina na kartach powieści swoją młodość i w miarę jak poznajemy jego życie, zagłębiamy się również w historię samego Artura. Niestety to tyle na temat fabuły gdyż obawiam się że cokolwiek więcej napiszę to będzie spoiler, a tego nikt nie lubi. 
 Jeśli chodzi o moje wrażenia po przeczytaniu to tak jak już wspominałam nie jestem fanką książek historycznych, więc nie ukrywam, że przeczytanie Zimowego Monarchy było dla mnie nielada wyzwaniem i zajęło mi trochę więcej czasu niż się spodziewałam. Jednakże w ogólnym rozrachunku książka nie była zła. Nie jest to coś (w moim odczuciu) wybitnego, ale przyznaję, że było to całkiem przyjemne doświadczenie. Styl Cornwella jest na tyle przystępny, że nie ma się poczucia, że czyta się podręcznik do historii. Z drugiej strony opisy walk i poszczególnych potyczek, są momentami mało dynamiczne i wręcz nudne. Podobnie pewne fragmenty opisowe, ciągną się w nieskończoność i ciężko jest się przez nie przedrzeć. Szczerze powiedziawszy kiedy polecano mi tą książkę spodziewałam się czegoś bardziej wciągającego i porywającego, ale nie jest to kompletne rozczarowanie. 
 Podsumowując nie jest źle, mogło być lepiej. Czy sięgnę po kolejne tomy Trylogii Arturiańskiej? Nie wiem, możliwe, ale na pewno nie stanie się to w najbliższym czasie. 
Ruda         

wtorek, 14 marca 2017

Absolutnie powinien tag

Każdy z nas zna takie książki które absolutnie coś powinny na przykład nie kończyć się tak szybko. Dlatego dzisiaj postanowiłam odpowiedzieć na Absolutnie powinien tag (Totally Should've Book Tag). Bez zbędnego przedłużania: Let's start!

Książka, która absolutnie powinna mieć sequel 





Czy kogoś zdziwi jeśli powiem, że sequel koniecznie powinni mieć Outliersi? Ja wiem, że z założenia to i tak ma być seria ale wręcz nie mogę się doczekać dalszej historii bohaterów. 

 



Autor, który absolutnie powinien napisać więcej książek

Neil Gaiman. Neil Gaiman i jeszcze raz Neil Gaiman. Przeczytam wszystko co napisze. Po prostu kocham jego styl. Neil błagam pisz więcej!!! 


Postać literacka, która absolutnie powinna być z kimś innym 

Każda która ma "trójkątny" dylemat. Serio w prawie każdej książce z trójkątem miłosnym bohaterka kończy nie z tym facetem z którym powinna. Ale to jest oczywiście tylko moje zdanie. Nie potrafię zdecydować, który błędny wybór mnie najbardziej denerwował więc wymienię dwa (no spoiler): 
Katniss Everdeen - Igrzyska Śmierci, Clary Fray -Miasto popiołu (i na szczęście tylko ta część no bo błagam jakoś tego nie widzę). 


Książka, która absolutnie powinna skończyć się inaczej

I nagle kompletna pustka... serio nic mi. Mam. NOS4A2. Joe Hill to notka dla ciebie: nie tak miało być. 

Książka, która absolutnie powinna być zekranizowana

Nigdziebądź Neila Gaimana. Myślę, że stanowi całkiem ciekawą bazę pod scenariusz filmowy. 


Książka, która absolutnie powinna być scenariuszem serialu

A ja sobie nagnę trochę zasady bo powiem o komiksie a nie o książce, ale o tak boskim komiksie, że zasługuje na własny serial. Exitus Letalis- Kattlett. 


 

Książka, która absolutnie powinna mieć inną okładkę. 


Czy muszę coś dodawać?? 

Książka, która absolutnie powinna zachować oryginalną okładkę 

Taniec ze smokami okładka filmowa jest wręcz okropna... Powinni zostawić tą starą. 


Książka, która absolutnie powinna zakończyć się po pierwszej części

Magiczna gondola, czyli pierwszy tom książek pani Evy Voller (powinno być o z umlautem). I po pierwszej książce mogło i powinno się skończyć bo na dłuższą metę przenoszenie się pomiędzy epokami i ratowanie ich przestaje ciekawić (pomijając fakt, że to ingerowanie w przeszłość więc zaburza continuum czasoprzestrzenne... ) 


I to już koniec moich wywodów na temat tego co powinny poszczególne książki. Mam nadzieję, że wam się podobało. A jak wy odpowiedzielibyście na te pytania? 
Ruda 










wtorek, 7 marca 2017

Porwać, wciągnąć i wbić w fotel, czyli jak pisać dobre książki.

Jest! Nareszcie znalazłam. Po długim czasie oczekiwania na naprawdę dobry thriller młodzieżowy w moje ręce wpadła pozycja, która dosłownie wbiła mnie w fotel. Mowa tu o książce Kimberly McCreight Outliersi. Historia dosłownie wciąga i nie pozwala się oderwać. Ale po kolei.
Książka opowiada o szesnastoletniej Wylie, która właśnie przeżyła śmierć swojej ukochanej matki i cierpi na zaburzenia lękowe, w tym bardzo silną agorafobię (lęk przed przestrzenią), która paraliżuje ją do tego stopnia, że od kilku tygodni nie wychodzi z domu. I kiedy dziewczynie wydaje się, że gorzej już nie będzie, jej najlepsza przyjaciółka Cassie znika w niewyjaśnionych okolicznościach. Wylie i chłopak Cassie, Jasper, otrzymują od dziewczyny niepokojące SMS-y z prośbą o pomoc. Nastolatkowie bez wahania ruszają z odsieczą i właśnie wtedy wszystko zaczyna się komplikować.
Historia wciąga od pierwszego do ostatniego słowa, a styl autorki sprawia, że czytelnik wręcz płynie przez karty książki. Nie sposób przewidzieć co stanie się na kolejnej stronie, każdy rozdział przynosi nowy zwrot akcji. Wydarzenia rozgrywają się naprawdę w zawrotnym tempie i widać, że fabuła jest dobrze przemyślana, bo wszystko razem tworzy doskonałą całość.
Jeśli chodzi o samych bohaterów, to na duży plus dla autorki działa to, że nie są oni płascy. No wiecie zwykle gdy akcja jest wartka i bardzo rozbudowana, bohaterzy powieści są niejako kaleczeni i pozbawiani głębi. Tu jest inaczej. Każda postać jest niesamowicie przekonująca, ponieważ przedstawiono ją w sposób bardzo realny. Ma swoje wady i zalety, zdolność myślenia i własną historię, którą poznajemy lub wręcz przeciwnie. Oczywiście nie obyło się bez pospolitych wkurzaczy, czyli w tym wypadku kilku bohaterów drugoplanowych którzy mieli pełnić jakąś rolę, ale bardziej działają na nerwy niż... robią cokolwiek. Na przykład Cassie, bo w sumie można ją określić jako postać drugoplanową, która (przynajmniej mnie) strasznie denerwowała swoim zachowaniem w niektórych sytuacjach. Jasne autorka później daje nam racjonalne wytłumaczenie jej postępowania, ale i tak odnosiłam wrażenie, że Cassie jest po prostu skończoną idiotką.
Co do innych aspektów książki to nie byłabym sobą gdybym chociaż marginalnie nie wspomniała o okładce, która wygląda naprawdę zachęcająco i intrygująco, a poza tym bardzo dobrze koresponduje z historią.
Z tego co wiem ma powstać kontynuacja książki i bardzo się cieszę, bo zakończenie całkowicie mnie zaskoczyło i jestem ciekawa jak dalej potoczą się losy Wylie i Jaspera. Oczywiście fakt, że kolejna część raczej prędko się nie ukaże mnie nie pociesza, ale powtarzam sobie, że prawdziwy książkoholik jest silny i nie straszne mu oczekiwanie. A tymczasem czekają na mnie inne książki, które tęsknie wołają mnie z mojej biblioteczki :D
Ruda

PS. a czy wy już czytaliście Outliersów??

poniedziałek, 6 marca 2017

To co tygrysy lubią najbardziej czyli szybki book haul

Dzięki Bogu za przeceny w świecie książki!!! Nie to nie jest lokowanie produktu, tylko zwyczajna radość z zaoszczędzonych pieniędzy. Serio gdyby nie przeceny i promocje to pewnie bym zbankrutowała. Zwłaszcza, że najnowsza książka Gaimana miała premierę w tym miesiącu. I z tej właśnie okazji postanowiłam sobie sprawić prezent i kupiłam kilka książek Gaimana w przepięknej serii okładkowej od wydawnictwa MAG. Moje serce wyleciało w kosmos na ich widok i po prostu musiałam je mieć. Chyba mam syndrom okładkowej sroki, ale wiecie co dobrze mi z tym. No bo serio kto nie chce żeby książki w jego biblioteczce pięknie się prezentowały? No dobra ale to miał być book haul a ja robię sobie jakąś pogadankę.
Tak więc jak już się zorientowaliście kupiłam książki Neila Gaimana, a dokładniej Gwiezdny pył, Amerykańskich bogów i najnowsze dzieło autora Mitologię nordycką. 



Okey to chyba na tyle z moich zakupów... tak wiem trochę słaby ten haul ale słowo że na przyszłość się poprawie. A wy co sądzicie na temat tych okładek? 
Ruda 

czwartek, 23 lutego 2017

Nigdziebądź/ Neil Gaiman

Pewnego wieczoru Richard Mayhew bardzo się śpieszy na ważną kolację. Idzie, a wręcz biegnie jedną z Londyńskich ulic, gdy nagle pod ścianą spostrzega ranną dziewczynę. Większość ludzi pewnie tylko zadzwoniłaby na pogotowie, albo i nie... Jednak Richard postanawia pomóc rannej i zabiera ją do siebie. Jeszcze nie jest świadomy, że ten gest wywróci jego świat do góry nogami.
Ale że jak ona ma na imię? Drzwi? Jak to coś przez co się przechodzi? A i jest ścigana przez płatnych morderców... Coś jeszcze? Pod Londynem istnieje drugi świat, a w labiryncie mieszka Bestia? Super.
Sami przyznacie, że na tak absurdalny, a zarazem intrygujący pomysł mógł wpaść tylko Neil Gaiman. Nie pierwszy raz autor daje nam popis swojej (wydaje się) nieograniczonej fantazji. Biorąc do ręki książkę Gaimana naprawdę nie wiadomo czego się spodziewać. No dobrze ale wracając do Nigdziebądź. 
Sama historia jest dość typowa, zwykły człowiek trafia do magicznej krainy gdzie przeżywa niezwykłe przygody. Większość książek fantasy i si-fi posiada taką fabułę. Gaiman wrzuca jednak w ten schemat nieco swojej "magii" przez co wyróżnia się on na tyle by historia interesowała czytelnika. Oczywiście osoby które lubią przewidywać fabułę, pewnie już w połowie zorientują się jakie będzie zakończenie. Mimo to sądzę, że warto zaznajomić się z tą pozycją chociażby ze względu na samych jej bohaterów. A skoro o bohaterach mowa to nie byłabym sobą gdybym chociaż chwili nie poświęciła na zachwyt nad postacią Markiza De Carabas. Nie on wcale nie ma kota w butach, to po prostu utalentowany cwaniak. Wiem, wiem brzmi raczej jak mało przyjemny typ, ale co ja poradzę. Swoją drogą postać Markiza dość mocno przypomina mi Magnusa z Darów Anioła Cassandry Clare. Pewnie przez tą ogromną pewność siebie i sposób ubierania.
Nad czym ja się jeszcze miałam pozachwycać? No tak. Przepiękne wydanie 8 (jak twierdzi wydawnictwo) preferowane przez autora. Z tego co mi wiadomo, w tym wydaniu zmieniony jest epilog i dodane opowiadanie O tym, jak markiz odzyskał swój płaszcz. Nie czytałam innych wersji więc nie wiem czy wpłynęło to na + czy - powieści, ale zdecydowanie oprawa graficzna tego wydania jest genialna.
No dobrze podsumowując Nigdziebądź to naprawdę przyjemna historia. Jest trochę przewidywalna, ale styl autora i całokształt postaci które sprawia, że chętnie zagłębiamy się coraz dalej w świat Londynu Pod. Myślę, że tą pozycję mogę polecić każdemu miłośnikowi fantastyki. W końcu odrobina Gaimanowskiej magii nikomu jeszcze nie zaszkodziła 😉 
Ruda

czwartek, 5 stycznia 2017

Czytelnicze nawyki Book Tag by Ruda

Początki bywają trudne. Ciężko jest rozmawiać z osobą której się nie zna, a tym bardziej zawierzyć wybór książki jej opinii. Dlatego postanowiłam dzisiaj odpowiedzieć na Czytelnicze nawyki Book Tag. Zawsze to jakieś informacje na mój temat prawda?

1.Czy masz w domu konkretne miejsce do czytania?
Nie. Jednak zdecydowanie najczęściej czytam siedząc na/w łóżku. Wydaje mi się, że jest to jedno z najprzyjemniejszych miejsc do czytania, w końcu jest przeznaczone do odpoczynku.

2. Czy w trakcie czytania używasz zakładki, czy przypadkowych świstków papieru?
Zakładki. Mam nawet swoją ulubioną, która (jak stwierdził mój przyjaciel) idealnie pasuje do mojego charakteru. Chociaż to chyba nie był komplement 😃 

3. Czy możesz po prostu czytać książkę? Czy musisz dojść do końca rozdziału, okrągłej liczby stron?
Raczej nie mam problemu z czytaniem "tak po prostu". No chyba, że jest już późno. Chyba wszyscy to znamy: "skończę tylko dojdę do końca rozdziału", ale to bardziej wymówka niż przymus. 

 4. Czy pijesz albo jesz w trakcie czytania?
Z piciem bywa różnie, często bywa tak, że książka jest dodatkiem do mojej porannej kawy. Co do jedzenia to nigdy. Nie lubię kiedy otwieram książkę i nagle okazuje się, że są w niej okruszki mojej wczorajszej przekąski... koszmar. 

5. Czy jesteś wielozadaniowy? Potrafisz słuchać muzyki albo oglądać film podczas czytania?
Raczej nie. Kiedy czytam lubię mieć wokół siebie idealną ciszę. Tylko ja i świat wykreowany przez autora. 

6. Czy czytasz jedną książkę, czy kilka na raz?
Jedną. Jakoś nie lubię czytać kilku książek naraz. Mam jakąś taką wewnętrzną blokadę przed zaczynaniem kolejnej książki, kiedy jestem w trakcie czytania innej. 

7. Czy czytasz w domu lub gdziekolwiek?
WSZĘDZIE. W domu, w tramwaju, w samochodzie, w szkole... zdarza mi się czasem nawet czytać na lekcjach, tak wiem niezbyt to mądre zwłaszcza jak człowiek ma zdawać maturę za kilka miesięcy 😹 

8. Czytasz na głos czy w myślach?
Zważywszy na miejsca w których czytam to raczej w myślach, chociaż kiedy jestem sama zdarza mi się "mruczeć" pod nosem to co właśnie czytam. 

9. Czy czytasz naprzód, poznając zakończenie? Pomijasz fragmenty książki?
Nie. Czasem tylko zanim zacznę książkę czytam jej ostatnie zdanie, ale rzadko zdarza się żeby spojlerowało ono zakończenie. Taki trochę paradoks. 

10. Czy zginasz grzbiet książki?
NIGDY! To zbrodnia przeciwko wszystkiemu co dobre i piękne. 

Okey to chyba wszystko na dziś. A jakie są wasze czytelnicze nawyki? 
Ruda

wtorek, 3 stycznia 2017

NOS4A2 /Joe Hill

King jest niezaprzeczalnie królem horrorów, jednak nie jest to tytuł dziedziczny i NOS4A2 dobitnie o tym przypomina. O książce Hilla dowiedziałam sie od przyjaciółki, która twierdziła, że cytując: "trzyma i nie chce puścić". Co w wolnym tłumaczeniu znaczy tyle co "jest świetna". Nic więc dziwnego, że miałam wobec tej pozycji wysokie wymagania, zwłasza, że autorem jest syn samego Kinga... Spodziewałam sie bomby atomowej, dostałam fajerwerki.
Ogółem historia nie jest zła. Opowiada o Victori, która za pomocą nieistniejącego mostu, może podróżować pomiędzy różnymi miejscami na świecie i znajdywać zagubione przedmioty. Przynajmniej na początku. W miare trwania akcji, w historii pojawia się "wariat" w masce przeciwgazowej, jego pracodawca, tajemnicze zaginięcia dzieci i miejsce nazywane przez autora "gwiazdkową krainą". Pomysł był wiec świetny, realizacja wyszła nieco gorzej.
  Jedna z rekomendacji na okladce sugeruje, że książka bazuje na klasycznych lękach. Możliwe, jednak moim zdaniem, brakuje w niej tego czynnika, który podczas czytania wywołuje u nas gęsią skórkę (chociaż znam osoby, które po przeczytaniu NOS4A2 nie mogły zasnąć). Jeśli miałabym znaleźć mocne punkty tej pozycji to (w samej akcji) są dwa. Pierwszy w jednym z początkowych rozdziałów, mający związek z szybem windy, a drugi na samym końcu, kiedy Victoria po raz ostatni uzywa mostu. Pomiędzy tymi dwoma punktami, akcja ciągnie się bez większych "rewelacji".
Jeśli chodzi o sam styl autora to nie mozna mu raczej zarzucić większych błędów. Historie czyta sie całkiem przyjemnie, dzieki ciekawemu pomysłowi na konstrukcję kolejnych rozdziałów. Nie jest to moze szczyt kunsztu literackiego ale pomijając trochę zbytnio rozciągniętą akcję, autor jest na dobrej drodze.
Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie zwróciała uwagi na okładkę. Musicie przyznać, że wygląda intrygująco :)
Długie zimowe wieczory, wymagają odpowiedniej oprawy. Jeśli najdzie Cię dziś ochota na odrobinkę grozy, NOS4A2 będzie strzałem w dziesiątkę.
Ruda
PS. Ciekawi mnie czy kogoś z was ta książka rzeczywiście przestraszyła. Czytaliście? Jakie jest wasze zdanie?