czwartek, 23 lutego 2017

Nigdziebądź/ Neil Gaiman

Pewnego wieczoru Richard Mayhew bardzo się śpieszy na ważną kolację. Idzie, a wręcz biegnie jedną z Londyńskich ulic, gdy nagle pod ścianą spostrzega ranną dziewczynę. Większość ludzi pewnie tylko zadzwoniłaby na pogotowie, albo i nie... Jednak Richard postanawia pomóc rannej i zabiera ją do siebie. Jeszcze nie jest świadomy, że ten gest wywróci jego świat do góry nogami.
Ale że jak ona ma na imię? Drzwi? Jak to coś przez co się przechodzi? A i jest ścigana przez płatnych morderców... Coś jeszcze? Pod Londynem istnieje drugi świat, a w labiryncie mieszka Bestia? Super.
Sami przyznacie, że na tak absurdalny, a zarazem intrygujący pomysł mógł wpaść tylko Neil Gaiman. Nie pierwszy raz autor daje nam popis swojej (wydaje się) nieograniczonej fantazji. Biorąc do ręki książkę Gaimana naprawdę nie wiadomo czego się spodziewać. No dobrze ale wracając do Nigdziebądź. 
Sama historia jest dość typowa, zwykły człowiek trafia do magicznej krainy gdzie przeżywa niezwykłe przygody. Większość książek fantasy i si-fi posiada taką fabułę. Gaiman wrzuca jednak w ten schemat nieco swojej "magii" przez co wyróżnia się on na tyle by historia interesowała czytelnika. Oczywiście osoby które lubią przewidywać fabułę, pewnie już w połowie zorientują się jakie będzie zakończenie. Mimo to sądzę, że warto zaznajomić się z tą pozycją chociażby ze względu na samych jej bohaterów. A skoro o bohaterach mowa to nie byłabym sobą gdybym chociaż chwili nie poświęciła na zachwyt nad postacią Markiza De Carabas. Nie on wcale nie ma kota w butach, to po prostu utalentowany cwaniak. Wiem, wiem brzmi raczej jak mało przyjemny typ, ale co ja poradzę. Swoją drogą postać Markiza dość mocno przypomina mi Magnusa z Darów Anioła Cassandry Clare. Pewnie przez tą ogromną pewność siebie i sposób ubierania.
Nad czym ja się jeszcze miałam pozachwycać? No tak. Przepiękne wydanie 8 (jak twierdzi wydawnictwo) preferowane przez autora. Z tego co mi wiadomo, w tym wydaniu zmieniony jest epilog i dodane opowiadanie O tym, jak markiz odzyskał swój płaszcz. Nie czytałam innych wersji więc nie wiem czy wpłynęło to na + czy - powieści, ale zdecydowanie oprawa graficzna tego wydania jest genialna.
No dobrze podsumowując Nigdziebądź to naprawdę przyjemna historia. Jest trochę przewidywalna, ale styl autora i całokształt postaci które sprawia, że chętnie zagłębiamy się coraz dalej w świat Londynu Pod. Myślę, że tą pozycję mogę polecić każdemu miłośnikowi fantastyki. W końcu odrobina Gaimanowskiej magii nikomu jeszcze nie zaszkodziła 😉 
Ruda

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz