Cała powieść rozgrywa się w komunistycznej Rosji, a dokładniej w jej stolicy Moskwie. Akcja rozpoczyna się w momencie kiedy "Bezdomny" i Berlioz prowadzą dyskusję na temat nieistnienia Boga. Skoro nie ma Boga, nie ma też Szatana, który o ironio, zaraz włącza się do rozmowy. A dalej jest już tylko "gorzej". Gadające koty, znikające pieniądze, latające świnie... Brzmi jak sen wariata, prawda? Skoro o wariatach mowa to większa część powieści rozgrywa się w psychiatryku, który w sumie bardziej przypomina luksusowy hotel, niż szpital dla umysłowo chorych.
Mistrz i Małgorzata posiada podwójną narrację. Oprócz wspomnianego powyżej wątku w Rosji, w powieści pojawiają się fragmenty rozgrywające się w czasach biblijnych. Bułhakow umieszcza tam całkiem nowy obraz Poncjusza Piłata i reinterpretuje historię Chrystusa. Można by to uznać za dość ryzykowną decyzję, ale dzięki niej pod koniec książki o wiele łatwiej jest nam zrozumieć, co autor chciał nam przekazać.
Wśród bohaterów powieści na pierwszy plan wysuwa się profesor czarnej magii Woland oraz jego świta. Chórzysta, zabójca, wampirzyca, błazen i diabeł sami przyznacie że jest to mieszanka wybuchowa. Nic więc dziwnego, że gdziekolwiek się pojawią tam są kłopoty. Oczywiście nie możemy zapomnieć o bohaterach tytułowych Mistrzu i Małgorzacie, których historia zdecydowanie nie jest typowym romansem.
W całej powieści możemy znaleźć ironiczne sytuacje, pojawiające się w dużej mierze za sprawą Behemota, które nadają historii lekkości przez co czyta się ją całkiem szybko. Ma na to wpływ również mistrzowski styl autora, co raczej nie powinno nikogo dziwić, ze względu na uznanie jakim cieszy się Bułhakow. Polecam tę książkę każdemu, kto uważa, że klasyka jest nudna. Gwarantuję, że będzie ona miłym zaskoczeniem.
Ruda
Ruda

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz